Grupy >> Liternet.pl - oficjalna grupa >> Forum >> Pressje 42: miasto. "call for papers"
Autor Wypowiedź
Zanim przeczytacie, szybciutko to streszczę: chcemy od Was prozę, krytykę i wiersze. Hehehe. Ślijcie na pressje@kj.org.pl.


Od dłuższego czasu przygotowywaliśmy się do przepracowania tematu miasta. Miasto jako fenomen polityczny, kulturowy czy socjologiczny powinno się stać nie tylko w perspektywie jednego numeru, ale całej długofalowej strategii budowania samoświadomości naszego pisma jednym z fundamentalnych punktów odniesienia. Dlatego też najbliższy numer powinien stać się dopiero początkiem realizowania projektu zagospodarowywania tematyki miejskiej.

Po co w ogóle zajmować się miastem?
W tece 40. postawiliśmy przed sobą wielkie zadanie, którego realizacja będzie możliwa tylko dzięki kompletnemu przepracowaniu wybranych tematów. Mówiąc po ludzku: bez miejskości nie ma podmiotowości. Miasto jest tym obszarem, czy też, jak powiedzieliby bohaterowie "Przystanku Alaska", tym stanem umysłu, w którym namacalność, odczuwalność polityczności jest największa. W mieście dystans między moim działaniem, np. zbieraniem podpisów pod petycją przeciw wycince drzew, a efektem, np. faktycznym zablokowaniem tejże wycinki, jest bardzo krótki. To właśnie w mieście możemy faktycznie odczuć naszą sprawczość - poczuć zew podmiotowości.

Czy to na pewno takie proste?
No właśnie nie. Mamy też z miastem pewien problem. Może i możemy relatywnie łatwo odczuć efekty naszego działania, dotknąć polityczności, ale czy zablokowanie wycinki drzew jest wydarzeniem dziejowym? Musimy uważać, by nie zachłysnąć się miejską sprawczością, która, jeżeli się zdegeneruje, stanie się wsobna - sprowadzać się będzie do dbania o w miarę wygodne życie nasze i mieszkańców naszego osiedla. Przykładów na tę degenerację jest wiele: środki europejskie są w miastach pozyskiwane głównie na przedsięwzięcia typu place zabaw czy remont chodnika. Oczywiście, nie należy lekceważyć tej sfery życia, ale chodzi o otwarcie się na szerszą wizję: wizję miasta jako napędu rozwojowego szerszej, czytaj narodowej, wspólnoty politycznej. Znowu, sprowadzając całą sprawę do bon motu: chodzi o to, jak zasypać wyrwę między sprawczością, namacalnością działania a dziejowością. Miasto powinno się stać zaproszeniem i obietnicą sprawczości na wielką skalę, a nie tylko przestrzenią dobrego, wygodnego życia (do którego oczywiście nic nie mamy).

Do rzeczy!
Jak to zrobić? Jakie mosty między sprawczym działaniem a dziejowym efektem przerzucimy? Poniższa lista to poglądowy zarys tego, co chcielibyśmy zawrzeć w tym numerze. Zapraszamy do nadsyłania propozycji konkretnych tekstów!

25 listopada 2015, 20:01:52
Sztubackość jałowa, która wyjdzie gardłem za czas jakiś, przy dojrzewaniu?
Nie wierzę, że przy dojrzewaniu skoro nie ma barwnego jądra samostanowienia wyrazu. Nadęta improwizacja z potrzeby improwizacji o wymiarze jałowego pragnienia bez widzenia, prowadzi w zaśmierdzeniu poprzez jady szpaneryczne w depresje samouwiedzeń pod kątem czegoś czego nie ma, a zatem nie wytworzy. Tak powstają zjawiska kurzu. Bez płuc nie będzie sztacha, a tlen?

28 listopada 2015, 17:31:07
Do kiedy termin?

05 grudnia 2015, 10:01:36
"Jakie mosty między sprawczym działaniem a dziejowym efektem" hahahahahaha
"Mówiąc po ludzku: bez miejskości nie ma podmiotowości" hahahahaha a to jest chyba dziejowy żart
Dodadniej mówiąć i prawdziwie, to gdyby nie miasta, nie trzebaby było wycinać tylu drzew
w dziejach

pozdrawiam wsiórsko

09 grudnia 2015, 00:23:29
Musisz być zalogowany, aby móc pisać na forum. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się